20 dni temu jeszcze cierpliwie czekałam na pierwsze oznaki wiosny. I nic nie zapowiadało tego, że dwadzieścia dni później nadal się ich nie doczekam. Godzinę temu cała składałam się z antypatii do śniegu i mrozu. Od godziny jestem szczęśliwym człowiekiem oświeconym przez najlepszą przyjaciółkę. Okazało się bowiem, że.. JEST JUŻ WIOSNA tylko ja jestem kompletnie pozbawiona wyobraźni. Wracając tak pocieszona do domu dwa razy zaryłam nosem w zaspę ślizgając się na zamarzniętych kałużach. Trzy razy wypuściłam klucze do domu, zastanawiając się dlaczego moje ręce przybrały kolor fioletowy, zgrabnym ślizgiem wyminęłam gospodynię bloku, z niezrozumiałych względów biegająca z łopatą do odśnieżania ( dziwne przecież od godziny wiem, że już jest wiosna) na koniec spod czegoś białego wykopałam samochód, wyciągnęłam cole w stanie stałym i dopadłam kanapy. Więc teraz zamieszczam tę oto instrukcję do fotki. To białe to nie lód i śnieg tylko zieloniutka trawka ( pamiętam wiosnę mamy) widziana oczyma człowieka pozbawionego wyobraźni, na łące obok wyderek całymi stadami tokują bataliony a woda aż kipi od kaczek. Moje dreszcze na widok fotki to nie wspomnienie przeraźliwego mrozu tylko dreszczyk ekscytacji a odmrożony palec to najnowszy krzyk mody...na wiosnę :)
dodane na fotoforum:
ptaszak 2013-03-22
Tekst znamienny! Uchachałam się!
Ja przyjęłam postawę rezygnacji... Niech będzie co chce, ja się dostosuję. Jutro idę ścinać bazie nad jezioro... po kolana w śniegu. Jak żyję, tego nie było...
doka8 2013-04-23
wspaniałe zdjęcie i fantastyczny opis !!!!